oferty biznesowe   giełda samochodowa   oferty pracy   english version

Czasy na świecie:

Nowy Jork (USA) 08:33:06 -6h
Tokio (Japonia) 22:33:06 +8h
Sydney (Australia) 23:33:06 +9h
Londyn (Anglia) 13:33:06 -1h
kursy walut | Waluty.com.pl

Artykuł

Menu artykułu

Treść artykułu

Podsumowanie tygodnia na rynku walutowym

03.11.2008 08:49 poniedziałek

W końcu inwestorzy mogą powoli zapomnieć o bardzo złym miesiącu jakim był październik. Nie wiadomo czy przyjdzie im to z łatwością ale pewnym pocieszeniem niech będzie to, że w tym roku miesiąca października już nie będzie. Zawsze powtarzam, że jedna jaskółka wiosny nie czyni a dwie jaskółki to jedynie mogą przybliżyć nadejście wiosny. Nie inaczej było podczas poniedziałkowych notowań na międzynarodowym rynku walutowym. Tym razem inwestorzy pozytywnie odebrali zaskakująco dobre dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Wrześniowa sprzedaż nowych domów w USA wzrosła o 2,7 procent do 0,464 mln chociaż ostatnie prognozy zapowiadały spadek o 1,1 procent do 0,455 mln nowych domów. Natomiast publikacja październikowego wskaźnika koniunktury gospodarczej w Niemczech (wskaźnik IFO) zadziałała niekorzystnie dla euro. Według ostatnich prognoz oczekiwano spadku IFO do 91,0 punktu a odczyt przyniósł wartość wynoszącą 90,2 punktu. I już w poniedziałek nasiliły się spekulacje, że na środowym posiedzeniu FED dokona obniżki stóp procentowych.  Jednak zanim do tego doszło to we wtorek opublikowano dane dotyczące październikowych nastrojów konsumenckich w USA.

Pozytywny wydźwięk poniedziałkowych publikacji związanych z walutą amerykańską został zakłócony właśnie przez dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Obawy co do za silnej pozycji dolara amerykańskiego względem wspólnej waluty europejskiej znalazły swoje uzasadnienie podczas wtorkowej publikacji wspomnianych nastrojów konsumenckich. W październiku spodziewano się, że odczyt wyniesie 52,2 punktu. Po publikacji okazało się, że wynosi zaledwie 38,0 punktów. Był to najgorszy rezultat jeśli chodzi o odchylenie procentowe odczytu od prognozy od czasu kryzysu z zakładnikami z Ambasady USA w Teheranie w kwietniu 1980 roku. Co ciekawe, ale w tamtym czasie również trwała kampania prezydencka i starsze pokolenie inwestorów pamięta, że wtedy prezydenturę oddali Demokraci na rzecz Republikanów. Jednak o wpływie kampanii wyborczej na pewne decyzje będzie za chwilę. Wracając do wspomnianej publikacji o październikowych nastrojach konsumenckich to trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że wspomniana publikacja w zdecydowanej mierze przyczyniła się do spadku kursu dolara amerykańskiego podczas wtorkowych notowań. Nie dość, że kurs względem euro pożegnał poziom 1,25 dolara amerykańskiego to we wtorkowy wieczór dotarł do granicy i ją przekroczył czyli 1,27 dolara amerykańskiego za euro. A gdy już opadły emocje z publikacją nastrojów konsumenckich (oj wiele wskazuje, że Republikanie najbliższych wyborów prezydenckich nie wygrają) to na tapetę dnia powrócił temat obniżki przez FED podstawowej stopy procentowej. Nasiliły się opinie, że FED zamierza obniżyć stopy w przedziale od 25 do 50 punktów bazowych.  I to była przyczyna dalszej deprecjacji dolara amerykańskiego. A skoro miało dojść do takiej obniżki to w ślad za spadającym dolarem poleciały notowania jena japońskiego. Tak wielkich spadków tej czołowej waluty azjatyckiej rynek już dawno nie oglądał. Wystarczy nadmienić, że do słabiutkiego we wtorek dolara amerykańskiego jen japoński stracił 6,4 procent a do euro dzienna strata wyniosła aż 8,9 procent. Tańszy był dolar amerykański bo rynek wierzył w obniżkę przez FED stóp procentowych to w zamian drożały akcje. Tutaj wystarczyły opinie i plotki o możliwości obcięcia stóp procentowych o 25-50 punktów bazowych. Obniżka z 1,5 procent do 1,25 procent odpowiadała obniżce o 17 procent. W związku z tym wtorkowy wzrost o 11 procent dla DJIA jeszcze nie wyczerpał ewentualnej obniżki stóp procentowych. A jednak w końcu w środę okazało się, że FED podjął decyzję i ogłoszono, że należy obniżyć podstawową stopę procentową z 1,5 procent do 1,0 procent. Efekt był taki, że kurs dolara w relacji z euro nieznacznie odbił się od poziomu 1,2970 usd i na zamknięciu notowań w Nowym Jorku kurs wynosił 1,2954 dolara amerykańskiego za euro. Już sam ponad 1 procentowy spadek kursu w skali jednego dnia pokazywał jak wspomniana decyzja FED została odebrana przez rynek. Chociaż tym razem nie udało się pokonać bariery 1,3 usd za euro to ze środy na czwartek na rynkach azjatyckich kurs przebił się przez wspomnianą barierę. Wiele pomogła w tym zarówno decyzja FED jak również środowe publikacje makroekonomiczne. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę publikację dotyczącą wrześniowych zamówień na dobra trwałego użytku. Według ostatnich prognoz oczekiwano spadku o 0,9 procent po spadku o 5,5 procent miesiąc wcześniej. W końcu ogłoszono, że wrześniowy odczyt wynosił +0,8 procent a bez środków transportu odnotowano spadek o 1,1 procent. I prawie wszystko byłoby fajnie gdyby nie mały szczegół, że wspomniany wrześniowy wzrost o 0,8 procent był głownie spowodowany zamówieniami ze strony armii USA. Z innych wydarzeń, które miały miejsce podczas środowych notowań warto odnotować kolejną obniżkę stóp procentowych dokonaną przez chiński bank centralny oraz norweski bank centralny. W Chinach podstawową stopę procentową obniżono z 6,93 procent do 6,66 procent a w Norwegii z 5,25 procent do 4,75 procent. Serial decyzji o stopach procentowych w tym tygodniu zakończony został przez  bank centralny Japonii, który dokonał obniżki podstawowej stopy z poziomu 0,5 procent do 0,3 procent. Warto również pamiętać, że w serialu dotyczącym obniżania stóp procentowych nie uczestniczyła Islandia. Bank centralny tego kraju jeszcze we wtorek zdecydował się na podwyżkę stóp o to aż o 6 punktów procentowych z poziomu 12 procent do 18 procent. Z innych wydarzeń nie można również pomijać informacji o wskaźniku niemieckiej inflacji oraz wrześniowych danych dotyczących zezwoleń na budowę domów w Nowej Zelandii. Październikowe dane dotyczące niemieckiej inflacji w ujęciu miesiąc do miesiąca miały wynieść -0,2 procent i tyle wyniosły. Z kolei w ujęciu rok do roku oczekiwano spadku z 2,9 procent poprzednio do 2,6 procent a w końcu opublikowano, że inflacja wyniosła 2,4 procent. Z kolei we wrześniu w Nowej Zelandii odnotowano wzrost o 8,4 procent wobec spadku o 7,9 procent zezwoleń na budowę domów. Jednak końcówka tygodnia ponownie należała do waluty amerykańskiej. Tym razem za sprawą pozytywnie odebranych przez rynek publikacji dotyczących PKB w III kwartale oraz wrześniowych wydatków i dochodów konsumentów w USA. Również publikacje nastrojów konsumenckich w październiku były pozytywnie odebrane przez rynek. Stało się tak, że odczyt wspomnianych publikacji nie odbiegał zbytnio od wcześniejszych prognoz. Jakby nie patrzyć na to co się działo to można stwierdzić, że tym razem euro wyszło obronną ręką ze zmagań z czołowymi walutami świata. Chociaż nie udało się na dłużej niż kilka godzin pokonać bariery 1,3 usd za euro to jednak nadchodzący tydzień będzie bardzo ważny dla wspólnej waluty europejskiej. W nadchodzącym tygodniu ECB oraz Bank Centralny Anglii zdecydują o poziomie stóp procentowych.
Na polskim rynku walutowym ostatni pełny tydzień października rozpoczął się od ponownego znaczącego spadku kursu złotego względem dolara amerykańskiego i franka szwajcarskiego. Jednak tempo spadku złotego w przypadku tych dwóch walut nie było już takie mocne jak podczas końcówki poprzedniego tygodnia. Bardziej wynikało z sytuacji jaka zapanowała na międzynarodowych rynkach walutowych gdzie kolejny raz inwestorzy bardziej doceniali walutę amerykańską, szwajcarską i japońską. Być może złoty w poniedziałek postarałby się o jakąś niespodziankę ale na przeszkodzie stanęła informacja o zrewidowaniu zadłużenia Polski w walucie zagranicznej. Agencja ratingowa Standard & Poor's zmieniła klasyfikację z pozytywnej do stabilnej. W rezultacie poniedziałkowych notowań złoty nieznacznie stracił do euro i kurs zawitał na poziom 3,8412 złotego. Natomiast spadki do dolara amerykańskiego wyniosły 1,2 procent (3,0814 pln za usd) a do franka szwajcarskiego prawie 2,5 procent (2,6684 pln za chf). W przypadku tych walut kurs złotego jest na bardzo niskim poziomie i w każdej chwili może dojść do odreagowania. Z kolei do funta szterlinga, dolara kanadyjskiego i dolara australijskiego polska waluta w poniedziałek się umacniała ale w bardzo zróżnicowanym stopniu. Natomiast podczas wtorkowych notowań okazało się, że warto czasami zajrzeć do tabeli ze wskaźnikami technicznymi. Ponadto okazało się, że nie warto bezgranicznie wierzyć w raporty i opracowania sporządzane przez niektórych analityków. Szczególnie takich którzy nie rozumieją różnicy między słowem „pomyłka” a słowem „oszustwo”. W końcu wydało się skąd pojawiło się w końcówce ubiegłego tygodnia nieuzasadnione osłabianie złotego. Jeden z banków za pośrednictwem swoich analityków zaprezentował raport gospodarczy daleko odbiegający od rzeczywistości gospodarczej Polski. Efekt był taki, że inwestorzy po lekturze tego „dzieła” przystąpili gremialnie do sprzedawania złotego oraz akcji notowanych na polskiej giełdzie. Specjalnie nie podaję nazwy tego banku bo wychodzę z założenia, że pomyłka jest rzeczą ludzką. W ostatnich latach mieliśmy już sławny raport o cenach miedzi, które miały zanotować 40 procentowy spadek a zanotowały wzrost. Teraz mamy pomylony z rzeczywistością raport gospodarczy. Przyjmijmy zasadę, że do trzech razy sztuka i za trzecim razem oszustów należy podawać z imienia i nazwiska. A wracając do spraw związanych z tabelką w której od pewnego czasu prezentuję wybrane wskaźniki techniczne dla wybranych relacji walut. Jeszcze na początku tygodnia sygnalizowałem, że w relacji z niektórymi walutami złoty polski jest na zbyt słabym poziomie. Sugerowałem również, że do odreagowania może dojść w każdej chwili. I właśnie podczas wtorkowych notowań doszło do takiego odreagowania. Nie bez przyczyny złoty polski zyskał ponad 6 procent do dolara amerykańskiego oraz po prawie 4 procent do euro i dolara kanadyjskiego. Również zysk dzienny złotego względem franka szwajcarskiego (oj zapewne cieszy to posiadaczy kredytów hipotecznych nominowanych w tej walucie) wyniósł ponad 6 procent. Zamiast wierzyć w nieprofesjonalnie sporządzane raporty gospodarcze czasami lepiej poczytać co to jest wskaźnik bezrobocia i sprzedaż detaliczna. A wtedy można spokojnie przyjmować pewne zmiany na rynku walutowym. Nawet na takim rynku jak polski. W środę w Polsce informacją dnia była decyzja RPP o pozostawieniu na dotychczasowym poziomie podstawowych stóp procentowych.

Najważniejsze przesłanie komunikatu to takie, że cykl (niepotrzebnych według mojej skromnej opinii) podwyżek stóp procentowych został zakończony. Natomiast od pierwszego kwartału przyszłego roku można spodziewać się nawet obniżek tłumacząc w ten sposób sformułowanie o poluzowaniu polityki monetarnej. Gdyby obecnie RPP zdecydowała się na obniżenie stóp procentowych to byłby sygnał na rynki światowe, że coś niedobrego dzieje się w polskiej gospodarce. Z kolei ruch w górę zostałby odczytany jako powielenie wariantu węgierskiego. W takich warunkach najlepsze co można było zrobić to pozostawić na niezmienionym poziomie podstawowe stopy procentowe. Aktualnie główna stopa referencyjna wynosi 6,0%. A co do zachowania złotego to nie było żadnych niespodzianek. Nadal odrabiał starty jakie poniósł w końcówce ubiegłego tygodnia. Mało tego. To odrabianie strat trwało do końca tygodnia bo na wykresach w relacjach z głównymi walutami pojawiły się silne sygnały ( ze szczególnym wskazaniem na wskaźnik MACD oraz przecinanie od góry średniej arytmetycznej z ostatnich 20 notowań) do dalszego umacniania polskiej waluty. W takim układzie nie dziwił wzrost kursu o ponad 5 procent do dolara amerykańskiego czy o 4 procent do euro. W środę na zamknięciu dnia za dolara amerykańskiego płacono 2,7387 złotego a euro kosztowało 3,5485 złotego. Natomiast na koniec tygodnia ponownie wykazał swoją siłę i w skali ostatniego tygodnia aprecjacja złotego wyniosła od 2 procent do dolara australijskiego, poprzez 4 % - 5 % wobec dolara kanadyjskiego i korony norweskiej aż po 8 % - 9 % w relacji do franka szwajcarskiego i dolara amerykańskiego. Z kolei do jena japońskiego złoty zyskał ponad 12 procent. Nowy tydzień powinien przynieść umiarkowaną kontynuację tendencji wzrostowej. O ile w relacji z euro ( w minionym tygodniu wzrost o niecałe 8 procent) kurs powinien bez zakłóceń zmierzać do przedziału 3,48-3,50 złotego o tyle w relacji z dolarem amerykańskim czy frankiem szwajcarskim zadanie może być nieco utrudnione. Tak samo jak dwa tygodnie wcześniej kurs złotego został w sposób nienaturalny osłabiony tak w nadchodzącym tygodniu może dojść do próby nienaturalnego umocnienia. Jednak powoli rynki będą wracać do normalności a im bliżej końca roku tym trudniej będzie o jakiekolwiek niespodzianki.

AF
www.waluty.com
AF® Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza.

Plik w formacie PDF Więcej w formacie PDF [ 284.47Kb ] Plik do pobrania








Inne artykuły z tego działu: Inne artykuły: